sobota, 18 grudnia 2010

Ciąg dalszy

Ocknęłam się w jakimś jadącym alkoholem pokoju. Nie było go. Mimo, że tyle się zdarzyło wszystko doskonale pamiętałam do pewnego momentu. Jakiś dwóch gości stało obok tej sofy na której leżałam i wrzucało na siebie. Nagle zorientowałam się, że coś do mnie mówią, ale nic nie słyszałam. Tylko obserwowałam ruchy ich warg. I nagle, jakby po kolei wszystkie moje zmysły wyłączały się. Ale ciągle byłam przytomna. Nieświadoma, ale przytomna. Dalej wszystko pamiętam jak przez mgłę. Do pokoju wszedł Daniel. Zaczął na nich wrzeszczeć coś o mnie i dragach. Oni chyba wyszli i zostaliśmy we dwoje. Ten cham wykorzystał to, że mnie naćpali! Nachylił się nade mną i „zaczęliśmy” (nie miałam na to wpływu) się namiętnie całować. Nie wiem jak, ale udało mi się zdobyć na ciche i delikatne „I co? Sprawia ci to przyjemność, że możesz mnie wykorzystywać, całować i nawet uprawiać seks ze mną kiedy jestem naćpana? ” O dziwo przestał i chyba powiedział, że przeprasza. Ale nie jestem pewna. Zdjął swoją bluzę i podał mi ją. Dopiero wtedy zauważyłam, że cały czas byłam bez bluzki. Ponieważ znowu przed oczami miałam czarne plamy zapowiadające kolejną stratę przytomności położyłam się na tej sofie, która jak zauważyłam była zgiłożółta i zniszczona. Daniel wyszedł, a po chwili wrócił z kocami, którymi mnie nakrył. Usiadł na podłodze opierając się o mebel, a moje długie włosy opadały na jego twarz. I tak zasnęliśmy.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz